O autorze
Duet dwudziestoparolatków. Znęcamy się nad latami dziewięćdziesiątymi i jednocześnie je ubóstwiamy. Dla nas Kelly Family, Beck i Marek Citko grają w jednej drużynie. Prowadzimy autorską rubrykę "Cudowne Lata" dla magazynu Vice. Znajdziesz nas na facebooku.

Złota jedenastka, czyli co by było gdyby...

kolaż ATCZ
kolaż ATCZ własne
Ostatnie mecze naszej kadry ze Słowacją i Irlandią nie napawają optymizem. Wyników brak, poziom gry zatrważający, a do tego piłkarze się nie lubią. Na osłodę postanowiliśmy stworzyć oldskulową jedenastkę złożoną z polskich piłkarzy z przełomu lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych. Były to czasy, gdy cytując słowa Grzegorza Szamotulskiego - "na zgrupowania kadry piłkarze brali grzałkę elektryczną, a nie Playstation". Młodszym czytelnikom, aby nie przeżyli szoku kulturowego, należy przypomnieć, że wówczas reprezentanci Polski nie występowali w reklamach Hugo Bossa, zaś podstawą gry w kadrze była mocna wątroba i braki w uzębieniu. Jesteśmy niemal pewni, że taki dream team trener Nawałka wziąłby z pocałowaniem ręki. No to lecimy.

Trener:

Janusz Wójcik - Nie mogło być inaczej. Janusz Wójcik, ksywa "Wójt" , autor kultowego zawołania "Panowie! Kiełbasy do góry i golimy frajerów!" Trener Wójcik jak prawdziwy Polak lubił sobie wypić i nic dziwnego, że na zgrupowaniach chłopaki go kochali, a najbardziej Wojtek Kowalczyk (patrz dalej). Trzeba tylko pamiętać, żeby zawsze bidon trenera Wójcika oznaczać specjalnym plastrem. Jak pewnego razu piłkarz Krzysztof Ratajczyk przez pomyłkę w trakcie meczu łyknął z bidonu trenera, to po selekcjonerskich 40% o mało nie trzeba go było reanimować.



Bramkarz:

Janusz Jojko - Na bramkę stawiamy sprawdzonego ligowego rutyniarza. Ten były bramkarz GKS Katowice wprawdzie miewał dziwne pomysły w trakcie ligowej kopanki, jednak w rozgrywkach reprezentacyjnych nie grozi nam raczej ze strony Pana Janusza taki sabotaż jak na filmiku poniżej.




Ponadto, w drużynie reprezentacji powinien być przynajmniej jeden rodowity Ślązak i jeden Janusz. No to mamy jednego na budzie.

Obrona:

Krzysztof Ratajczyk - Pierwszy, ale nie ostatni w naszym zestawieniu były zawodnik klubu Legia Warszawa. Pan Krzysztof słynął z kolczyka, zadziornej gry i aparycji bandziora budzącego grozę w szeregach rywali. Ponadto, po wódzie lubił wszczynać awantury. Onegdaj na zimowym zgrupowaniu w Spale, po jednej z wieczornych libacji rzucił telewizorem w kolegę z drużyny - Marka Jóźwiaka, jednak ten, robiąc skuteczny unik, sprawił, że telewizor z hukiem wypadł przez okno i wylądował na chodniku kilka pięter niżej.



Tomasz Hajto - Tomasz Hajto zawsze palił się do gry. W trakcie pobytu w Reichu tak się palił, że aż skazano go za nielegalny przemyt ruskich fajek na 2 lata w zawiasach i milion euro grzywny. Ponadto, Pan Tomek na boisku nie przebaczał wychodząc z daleko słusznej koncepcji, że piłka może przejść, ale przeciwnik już niekoniecznie. Bolące łydki lalusiów z Portugalii do dziś dostają skurczów na wspomnienie "górala" z Makowa Podhalańskiego.



Jacek Wiśniewski - Jeżeli Krzysztof Ratajczyk budzi trwogę, to co dopiero powiedzieć o Jacku Wiśniewskim? Pan Jacek już za samą facjatę, z automatu powinien dostać 5 lat i to jest, obok waleczności, jego główna zaleta. Choć całą karierę spędził w średniakach z dolnych rejonów naszej Ekstraklasy i nigdy nie grał w reprezentacji, nie mamy wątpliwości, że świetnie wkomponowałby się w linię obrony.



Pomoc:

Piotr Świerczewski - Pseudonim "Świr" bynajmniej nie został mu przyznany na wyrost. Jak kiedyś trzeba było uciszyć dziennikarską krytykę, to Świr wziął sobie to do serca tak mocno, że dziennikarz Przeglądu Sportowego wylądował w szpitalu ze wstrząsem mózgu. Także ze Świrem w składzie o dobrą prasę nie musimy się martwić.

Ps. Producenci gry Fifa International Soccer poznali się na polskim piłkarzu. Na okładce z 94' roku znalazł się David Platt w pojedynku z Piotrem Świerczewskim…ot taka ciekawostka.




Adam Ledwoń
- Tragicznie zmarły piłkarz rodem z Opolszczyzny. Posiadacz wymownego pseudonimu "Łokietek", bo niejeden nos rywala przeżył bliskie spotkanie trzeciego stopnia z jego łokciem. Stworzy w środku pola doskonały duet ze "Świrem", wzbudzający trwogę u każdego przeciwnika.



Jacek Krzynówek - Na lewej stronie nasz skrzydłowy o urodzie pomnika z Wyspy Wielkanocnej. W każdej bowiem drużynie oprócz walczaków potrzebni są zawodnicy kreujący grę. W porównaniu do reszty ekipy Pan Jacek to prawie anioł i wzór do naśladowania, więc przyda się też chociażby po to, żeby ogarniać towarzystwo. No i umie sypnąć gola lewa nóżką.



Leszek Pisz - Drugi w naszym zestawieniu były legionista. Autor słynnego bon motu o grze w warszawskim zespole - „Paliliśmy, piliśmy i robiliśmy wszystko to, czego nie powinni robić wyczynowi sportowcy”, bo wiadomo było, że w Legii nie było miejsca dla „nażelowanych pizdusiów”. Leszek Pisz, jak na prawdziwego polskiego piłkarza z krwi i kości przystało, miał sumiaste wąsy i krzaczaste brwi. Ponadto, co jak co, ale strzelić gałę z rzutu wolnego to on umiał, więc przyda się do naszej niezbyt zaawansowanej technicznie drużyny.



Atak:

Wojciech Kowalczyk - W naszej ekipie nie może zabraknąć uroczego Pana Wojtka prosto z warszawskiego Bródna. Kowal ponadto był, jest i po wsze czasy będzie ulubieńcem trenera Wójcika, który bez niego nawet nie zaczyna "połówki". Nieważne czy akurat meczu czy gorzały. Kowal zasłynął również z twierdzenia, że dobry piłkarz pić po prostu musi. Kowal pił i wielkim piłkarzem był, a nawet na emeryturze ciągle nim jest, przynajmniej według reprezentatywnej grupy mieszkańców Bródna zbliżonej do sklepu monopolowego. Zapytajcie zresztą na którymkolwiek z tamtejszych osiedlowych boisk, a na pewno usłyszycie, że Kowal jest Bogiem. Więcej o Kowalu tutaj.



Marek Citko - Wiadomo, w zasadzie żadnego szerszego uzasadnienia być nie musi, gdyż Marek Citko zasłużył sobie kiedyś nawet na odrębny tekst. Kultowy piłkarz łódzkiego Widzewa wzbudzał przez krótką chwilę tak wielkie emocje, że powstał nawet termin "Citkomania". Jak na parszywy los polskiego piłkarza przystało, jego wspaniale rozpoczętą karierę błyskawicznie zniszczyły kontuzje. Ale i tak łapie się do naszego składu bez problemu. Ponadto, będzie równowaga "dobrego" Citki dla "złego" Kowala.



Emmanuel Olisadebe

Na szpicę dajemy "Emsiego". Popularny Czarnecki był pierwszym naturalizowanym piłkarzem w naszej reprezentacji, przecierając szlak dla wszystkich późniejszych Rokerów Perejro, Perquisów i innych Boeniszów, ale nikt nie zrobił takiej jak on furory. Oprócz strzelania goli dodaje naszej drużynie dobrego PRu. Znak szczególny - niechęć do bananów, po tym jak w ten osobliwy sposób, witała go publika na większości stadionów w trakcie ligowej młócki. Ale ogólnie to nieprawda, że Polacy rasiści, nieprawda.



Rezerwowi:

Grzegorz „Szamo” Szamotulski, Kazimierz Węgrzyn, Tomasz Iwan, Sławomir Majak, Kenneth Zeigbo (specjalnie na cele tego wpisu naturalizowany).

Zapraszamy na nasz FANPAGE!!!
Trwa ładowanie komentarzy...